
22 498 90 01/02
AKTUALNOŚCI
Znamy ten scenariusz aż za dobrze. W niemal każdym domu jest taka jedna szuflada. Wrzucasz tam stare plątaniny kabli, ładowarki do urządzeń, których już dawno nie masz, i przynajmniej jeden stary smartfon. Taki, który ma lekko pękniętą szybkę albo baterię padającą po trzech godzinach, ale „przecież działa, więc szkoda wyrzucić”. Prawda jest taka, że ten telefon raczej nigdy ci się już nie przyda. Bateria z roku na rok powoli traci swoje właściwości (a w skrajnych przypadkach może wręcz zacząć puchnąć), wartość sprzętu spada do zera, a ty po prostu marnujesz miejsce.
Zamiast czekać, aż smartfon zamieni się w bezużyteczny elektrośmieć, lepiej załatwić tę sprawę raz a dobrze.
Niezależnie od tego, czy telefon trafi do nowego właściciela, czy na złom, musisz wyczyścić z niego swoje życie. Dzisiejszy smartfon to przecież dostęp do konta w banku, prywatne zdjęcia, zapisane hasła i maile.
Zanim podasz go dalej, wykonaj cztery proste rzeczy:
Gdy urządzenie jest czyste, czas zdecydować, co z nim zrobić.
Jeśli aparat uruchamia się bez problemu i nie zacina się przy każdym kliknięciu, spróbuj odzyskać część zainwestowanych w niego pieniędzy albo dawkę pożytecznej funkcjonalności.
Tutaj sprawa się komplikuje, bo powiedzmy sobie wprost: nikt nie kupi telefonu z rozbitym ekranem i wylaną baterią. Pierwsza instynktowna myśl? Wrzucić do zwykłego kosza na śmieci.
To najgorsze, co można zrobić. W bateriach i na płytach głównych znajduje się cała tablica Mendelejewa – od ołowiu i kadmu, po cenny lit, miedź, a nawet mikroilości złota. Wrzucony do zwykłego kosza telefon trafia na wysypisko, gdzie toksyczne substancje mogą z czasem zatruć glebę. Z kolei oddany do przetworzenia pozwala odzyskać surowce, bez konieczności ich ponownego wydobywania. I tu pojawia się główny problem: nam po prostu nie chce się z tym chodzić. Trzeba sprawdzić godziny otwarcia lokalnego punktu zbiórki odpadów (PSZOK), jechać na drugi koniec miasta i stać w kolejce tylko po to, żeby oddać małe pudełeczko. Efekt? Telefon wraca do szuflady na kolejne pięć lat.
Zamiast kombinować z dojazdami, można skorzystać z usług firm, które zajmują się utylizacją zawodowo – na przykład Eco Harpoon. Działa to dziecinnie prosto: wchodzisz na stronę darmowego odbioru elektrośmieci, zgłaszasz zabranie sprzętu, a kurier przyjeżdża i zabiera całe to ustrojstwo prosto spod Twoich drzwi. Bez płacenia, bez dźwigania i bez marnowania soboty na jeżdżenie po punktach utylizacji.
Przejrzyj dzisiaj szafki. Jeśli leży tam telefon, który jeszcze coś potrafi – daj mu drugie życie albo wrzuć ogłoszenie do sieci. Jeśli to kompletna ruin – zgraj z niego stare pamiątki, dorzuć do kartonu z innymi zepsutymi klamotami i kliknij darmowy odbiór na ecoharpoon.pl. Mniej gratów w domu to po prostu czystsza głowa.